Wydarzenia

Podziękowanie od ojca Ibrahima z Aleppo

Pod koniec czerwca w Polsce gościliśmy ojca Ibrahima Alsabagh, franciszkanina, proboszcza parafii św. Franciszka w syryjskim Aleppo.

Dziękując za wsparcie płynące z Polski prosił o kontynuację pomocy, do mówienia o tym, że w Aleppo wciąż są ludzie czekający na pomoc, że nie możemy o tym zapomnieć. W rozmowie z Martą Titaniec, kierowniczką działu zagranicznego Caritas Polska, mówił:

W tej chwili mamy całkowicie zniszczone, sparaliżowane miasto, w którym nie ma gospodarki. Nie ma pracy. Miasto zranione, bo jego społeczność została zdziesiątkowana i wytrącona z równowagi. Co to oznacza? Mamy wielu ludzi starszych, opuszczonych, chorych, samotnych, którzy wymagają opieki. Pozostało niewielu młodych mężczyzn, za to mamy wiele młodych dziewcząt, wiele młodych matek z dziećmi. To jest nasze społeczeństwo – zranione i wytrącone z równowagi. Mamy wiele obaw, ale największą jest to, że przestanie się mówić o Aleppo. To dla Aleppo oznaczałoby koniec. …czytaj całość

Szorik ma 37 lat i jest wdową samotnie wychowującą dwójkę nastolatków – syna Lewona i córkę Azniw. Jej mąż zmarł na zawał serca. Kobieta z powodu poważnych problemów z kręgosłupem (wypadający dysk) nie może pracować.  Lekarz stanowczo zabronił jej nadwyrężać kręgosłup. Tym bardziej, że każdy wysiłek wiąże się z ogromnym bólem. Pieniądze z programu Rodzina Rodzinie są jedynym źródłem dochodu całej rodziny. Przynajmniej do momentu, kiedy Szorik, będzie mogła wrócić do pracy.  W czasie wojny rodzina straciła dom, później uciekając przed rebeliantami, zmuszona była kilkakrotnie zmieniać miejsce pobytu. Obecnie mieszka w wynajętym mieszkaniu.

Antonia jest wdową. Ma trzy córki: najstarsza Helene ma 18 lat, Mareti  15 lat i Patire 12 lat. Antonia jest fryzjerką, ale nie ma na razie możliwości powrotu do pracy. W zrujnowanym mieście ostatnią rzeczą, na którą kobiety chcą wydawać pieniądze jest nowa fryzura. Antonina poświęca się więc wychowaniu dorastających córek, które mimo młodego wieku stanęły w obliczu wojennej traumy. Z powodu ciężkiej sytuacji finansowej, rodziny nie stać na wynajęcie mieszkanie. Z pomocą przyszedł Kościół obrządku ormiańsko-ortodoksyjnego, do którego kobieta wraz z córkami należy. Środki otrzymywane dzięki programowi Rodzina Rodzinie, pozwalają m. in. na zakup żywności, ubrań i opłacenie codziennych wydatków rodziny.

Rodzina Aro to jedna z wielu innych, które nie byłyby w stanie utrzymać się bez pomocy programu Rodzina Rodzinie. Georges wraz z żoną Merine mają troje dorosłych dzieci: 23-letnią Marię, 20-letniego Berge oraz 18-letniego Hagoba. Dzieci uczą się i studiują, najmłodszy Hagob w tym roku chce zdawać maturę. Ojciec ze względu na swoją przewlekłą chorobę, pracuje jedynie dorywczo, czasami kilka godzin dziennie. Rodzina wynajmuje dom, którego opłacenie pochłania znaczną część miesięcznego dochodu. Dzięki środkom z Polski państwo Aro mają szansę na normalne życie. Nieustannie za to dziękują!